Naturalnie i z pasją...

Inspirujemy (się) !

Naturalne kosmetyki – początek mojej przygody. Historia Pani Justyny cz. III

Ostatnia część historii o przygodzie z naturalną pielęgnacją. Inspirujący przykład tego, jak łatwo można zarazić się zdrowym stylem życia 😉  Wystarczy tylko spróbować… Ale uwaga! Ja już się spróbuje to nie ma powrotu do drogeryjnych preparatów 🙂

W poście znajdują się cenne wskazówki do pytań: Jak zacząć? Co robić kiedy nie wychodzi? Jakie korzyści dla skóry płyną z naturalnych surowców? I nie tylko. Zachęcamy do zapoznania się z całą historią w cz. I i cz.II.

Kolorowe, w 100% naturalne balsamy- proste do przygotowania:)

Grunt to równowaga

Decyzja o tym jakie substancje dokładam do fazy trzeciej uzależniona jest od aktualnych potrzeb skóry, dla której przygotowuję kosmetyk. Uważam, że nie należy przesadzić z bogactwem składu. Najlepsze kremy to takie, które mają prosty, zrównoważony skład, dostosowany do potrzeb skóry. Czasem najprostszy krem z jednym lub dwoma dodatkami da lepsze efekty niż ciężki i bogaty w różne substancje kosmetyk. Prosty krem łatwo jest połączyć z innym kosmetykiem np. tonikiem, mgiełką czy serum. Nauczyłam się tego na własnym doświadczeniu podczas przygotowywania kosmetyków dla mamy.

Domowe kosmetyki dla bliskich Pani Justyna starannie opisuje. Dobiera też odpowiednie opakowania:)

Bardzo chciałam Jej sprawić coś super ekstra odżywczego, nawilżającego, odmładzającego. Postawiłam duży nacisk na dobór jak największych ilości substancji czynnych. Dlatego od razu zrobiłam dla Niej tonik z bardzo bogatym składem, krem na dzień i krem na noc mocno odżywczy a do tego serum. Po dwóch dniach zadzwoniła do mnie mama z uwagą, że jej krem na noc „warzy się”, tzn. wałkuje i źle się wchłania. Poradziłam mamie, by spróbowała jeszcze raz, bo może skóra się przyzwyczaja i za kilka dni ten objaw zniknie. Niestety tak się nie stało, wałkowanie nie zniknęło. Przyczyna była bardzo prosta. Przy projektowaniu kosmetyków dla mojej mamy nie wzięłam wcale pod uwagę przyzwyczajeń swojej mamy. Ona na noc lubi stosować kremu, tonik a także serum. Wszystkie trzy przygotowane przeze mnie kosmetyki były bardzo bogate, a skóra mamy najnormalniej w świecie nie przyjmowała ich wszystkich, bo nie miała takich potrzeb. W związku z tym krem nałożony po toniku i serum nie wchłaniał się a po dotknięciu buzi pod palcami powstawały małe wałeczki, jakby skóra „schodziła”. Nic dziwnego, bo serum nałożone w pierwszej kolejności spełniło już wszystkie potrzeby odżywcze dla skóry. Mama zaczęła na noc stosować zamiennie serum lub krem i problem ustąpił. Przy następnej produkcji kosmetyków dla mamy uprościłam ich składy, starając się nie powtarzać składników we wszystkich kosmetykach a mama wróciła do swoich przyzwyczajeń i cieszy się wieczorną pielęgnacją i dobrą kondycją skóry.

Domowe Mydełka dla Szkrabów:)

Na własnej skórze…  

Może podobnie jak ja zastanawiasz się jak sprawdzić działanie naturalnych surowców naturalnych w tym także substancji aktywnych?  Oczywiście w opisach produktów, w książkach czy na etykietach znajdziesz informacje o działaniu, ale ważne jest jak skóra zareaguje na dany składnik. Polecam dołożyć wybrany surowiec do gotowego kremu, który dotychczas stosujesz, który stoi w szafce i jest już rozpoczęty i obserwować własną  cerę. Ja osobiście wykonuję bazę kremu (choć można kupić gotową bazę w sklepie), dzielę ją na kilka porcji, a do każdej z nich dokładam po łyżeczce od herbaty wybrany składnik. W zależności od przeznaczenia smaruję miejsca, na których chciałam sprawdzić działanie np. baza z ginkgo biloba pod oczy, baza z kasztanowcem na całą twarz itd. W ten sposób poznaję działanie oraz sposób łączenia się składników. W ten sposób nabieram doświadczenia, a przy tworzeniu receptury wiem co bardziej mi odpowiada, a co nie.

Misja naturalne to piękne

Przygotowanie własnych kosmetyków to wybór naturalności, to dostarczanie skórze samych najlepszych wartościowych substancji, to troska o siebie i swoich bliskich. To niesamowita satysfakcja i radość. Radość z tego, że robię coś dla siebie i swojej rodziny. Osoby obdarowane takim samodzielnie wykonanym kosmetykiem są szczęśliwe. Gdy przychodzą do mnie i nieśmiało opowiadają, jak ich kosmetyk działa, mnie rozpiera duma i to motywuje mnie jeszcze bardziej. Odkąd podarowałam pierwsze kosmetyki mamie i siostrze rozpoczęła się “akcja pielęgnacja” i stałe motywowanie mnie do wymyślania jeszcze czegoś, co mogłoby wzbogacić nasze rodzinne „kosmetyczki”. I tak moja przygoda obecnie przerodziła się w misję „naturalne to piękne” lub „Piękno z natury”.

Warto próbować „ukręcić” prosty balsam do ciała, czy błyszczyk do ust, aby przekonać się jako to proste i satysfakcjonujące.

Naturalnie wiele możliwości

Z uwagi na fakt, iż moja rodzina jest dla mnie najważniejsza, to oczywiście podarowane kosmetyki muszą być nie tylko skuteczne, ale i ekskluzywne. W tym zakresie puszczam wodzy swojej fantazji, pakuję kosmetyki je w eleganckie pojemniki airless, słoiczki, butelki z pompką lub ze spryskiwaczem (aby ułatwić aplikację). Powiem więcej, każdy z kosmetyków został spersonalizowany i nadałam im nazwy. Podam przykład: Balsam dla naszego pupila lat sześć i pół, który dostał swój kosmetyk z Jego imieniem na opakowaniu cyt: „Kajtek balsam dla dzieci”, albo „Balsam na brzuszek ciążowy przeciw cellulitowi i rozstępom (to oczywiście prezent dla mojej siostry), ujędrniająco, nawilżający”. Kremy na cerę naczynkową powstające według kolejności zostały nazwane „Capilar day”, „Capilar night”, potem udoskonalona wersja „Capillar 2”. Mój mąż dużo ćwiczy, chodzi namiętnie na siłownię i niestety ulega wiecznym kontuzjom. Często skarży się na bóle mięśni, siniaki i otarcia. Otrzymał ode mnie serum (zawierające między innymi olej jojoba, olej żywokostowy, olej z arniki górskiej, ekstrakt z bzu czarnego, d-pantenol) opakowane w ciemnej butelce, a na etykiecie widnieje napis cyt: „Serum do ciała dla sportowców. Rewitalizująco-łagodzący”. Na początku trzymał go w szafce w łazience, ale teraz już jest schowany w torbie z ubraniem sportowym, by nie zapomnieć wziąć go na siłownię, by po kąpieli od razu wetrzeć balsam w świeżo umytą skórę, bo jak mówi mój mąż „wtedy efekt jest najlepszy” :).

W zakresie tworzenia własnych kosmetyków jest wiele możliwości, które nie kończą się tylko na sporządzaniu kremów czy balsamów. Obecnie stworzyłam własny zestaw SPA do kąpieli, w tym mydło w płynie, żel do kąpieli, kule musujące, maseczki do twarzy. Pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno nie przyszłoby mi do głowy, że mogłabym sama to wszystko wykonać, biegałabym po drogeriach szukając jakiegoś cud preparatu, który zaspokoiłby wszystkie potrzeby mojej skóry.

Odżywcze oleje, masła i glinki naturalnie zadbają o skórę.

Dziś mogę już powiedzieć, że kosmetyki przygotowane w zaciszu własnego domostwa są o niebo lepsze i skuteczniejsze od tych w ekskluzywnych drogeriach, nawet jeśli ich skład jest bardzo prosty. Najważniejsze jest, że są naturalne i bogate w składniki odżywcze i nawilżające.

A jak cieszy pielęgnacja przy zastosowaniu własnych preparatów!!!. Jeśli choć przez chwilę przeszła Ci myśl o zrobieniu własnego kremu, zachęcam bardzo. To nie jest tylko dla ekolożek. Ty też masz tę moc.

Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Balsam do ust na Oleju arganowym z masłem shea i miodem DIY

Czy wiesz jak proste jest przygotowanie domowego, odżywczego i w 100% naturalnego balsamu do ust?

Wystarczy wybrać odpowiednie składniki, rozpuść je w kąpieli wodnej i gotowe:)

Twoje usta czerpią maksymalną ilość właściwości z naturalnych surowców.

Olej arganowy nazywany jest poetycko „płynnym złotem”. To wyjątkowy, niezastąpiony olej w naturalnej pielęgnacji.

Przygotuj balsam dla siebie lub obdaruj domowym kosmetykiem swoich bliskich.

Przedstawiamy Ci małą inspirację na ujędrniający arganowy balsam do ust z masłem shea i miodem.

Jest to ilość na jedną porcję (słoiczek ok. 10 g) produktu. Możesz zwiększyć wagę składników i podzielić się z bliskimi naturalną pielęgnacją 🙂

Składniki:

Sorbitol to słodzik, który sprawi że balsam będzie przyjemny w stosowaniu – żadnych gorzkich nut w ciągu dnia 🙂 Działa również jako substancja nawilżająca, zmiękczająca i wygładzająca usta.

Do receptury wykorzystaj naturalny emulgator wosk pszczeli- nada przyjemną konsystencję kosmetykowi.

Przygotowanie:

W kąpieli wodnej rozpuść wosk, dodaj masło shea. Do ciepłej (nie gorącej mieszanki) dodaj olej arganowy i miód. Na koniec możesz wzbogacić domowy kosmetyk sorbitolem lub aromatem do ciasta. Całość dobrze wymieszaj, aby składniki się połączyły. Przelej do słoiczka. Zostaw do ostygnięcia i gotowe:)

 

 

Słów kilka o składnikach

Olej Arganowy

Nawilży i ujędrni usta zapewniając im ochronę. Olej arganowy ma specyficzny aromat, który nie wszystkim odpowiada. Jeśli Tobie również nie przypadł do gustu wybierz do tej receptury  olej bezzapachowy 🙂

“W kosmetyce olej arganowy nawilża i ujędrnia skórę, poprawia jej elastyczność, działa rewitalizująco (wspomaga odnowę komórek) oraz przeciwstarzeniowo. Chroni skórę przed wysychaniem, wygładza, łagodzi podrażnienia i lekkie oparzenia skóry (również posłoneczny rumień), działa przeciwzapalnie, zmniejsza objawy trądziku i alergii. […] Dzięki obecności witaminy E i karotenoidów działa skutecznie antyoksydacyjnie i przeciwwolnorodnikowo.”*

Masło Shea Nierafinowane

Niezastąpiony surowiec w każdej recepturze kosmetycznej. “Must have” każdej osoby, ceniącej naturalną pielęgnację. Zapewni ustom nawilżenie, ochronę UV i zabezpieczy je przed utratą wilgotności.

“Masło shea ma wybitne powinowactwo do sebum i doskonałe właściwości okluzyjne. Jest powszechnie stosowane w kosmetykach ochronnych i pielęgnacyjnych, a także w leczeniu reumatyzmu (ma właściwości przeciwzapalne) i niektórych dermatozach.”**

Domowy balsam ujędrni i odżywi suche i spierzchnięte wargi.

Miód

Składnik, który można znaleźć w każdej kuchni:) Ma silne właściwości antybakteryjne i regenerujące. Stosowany na usta działa zmiękczająco, ujędrniająco i wzmacniająco. Doskonale sprawdza się jako naturalny lek na popękane usta lub w połączeniu z cukrem, jako domowy peeling na spierzchnięte wargi.

Wosk pszczeli żółty

Wosk to dar i tajemnica pszczół, które oprócz miodu, układają także wosk w konstrukcji plastra miodu.

Żółty wosk w pastylkach ma delikatny zapach. Został oczyszczony i przygotowany tak, aby mógł być stosowany jako składnik kosmetyków, pomadek, kremów, świec.

Wosk jest naturalnym emulgatorem, używanym od setek lat.

Sorbitol to niskokaloryczny słodzik, który odżywi usta i nada słodyczy balsamowi.

Sorbitol

Organiczny związek chemiczny z grupy cukroli, utrzymuje właściwe nawilżenie skóry (zapobiega utracie wilgoci), zmiękcza i wygładza skórę. Jako dodatek do kosmetyków ma doskonałe efekty zagęszczające, zapewniające lepkość i konsystencję kosmetyku. Jest też mniej kaloryczną alternatywą dla cukru ( 100 g produktu ma 240 kcal 🙂 )

Balsam ma delikatną, przyjemną w aplikacji konsystencję.

Spróbujesz? 🙂

 

  • *E. Lamer-Zarawska, C.Chwała, A.Gwardys, Rośliny w kosmetyce i kosmetologii przeciwstarzeniowej, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2012, Wyd I,s. 150-151
  • **Ibidem, s. 174

Naturalne ochrona przed komarami

Zamieniasz sztuczne produkty na naturalne? Czas na domowy odstraszacz na komary:)

Lato w pełni… Słońce, długie weekendy, grille. Czas z przyjaciółmi i rodziną. Jednak błogi nastrój mącą nam gryzące komary… Aby je odstraszyć wybierz naturalne składnik roślinne. Bezpieczne dla Ciebie i środowiska.

Zapomnij o chemicznych produktach z tablicą Mendelejewa w składzie. Chroń siebie i bliski w 100% naturalnie!

A więc czas na to czego komary nie lubią najbardziej 🙂 :

Sklepowe produkty na komary zawierają szkodliwe dodatki.

Domowy Płyn-Odstraszacz na komary:

Przygotuj:

Połącz wszystkie składniki w butelce z atomizerem. Następnie wymieszaj. Przed każdym użyciem wstrząśnij a następnie rozpyl płyn na ubraniu i skórę.

Odpowiednio dobrana mieszanka olejków eterycznych pomoże Ci pozbyć się uciążliwych „krwiopijców” 🙂

Możesz również spróbowac werski bez oleju rycynowego, z inna mieszanką eteryczną.

Wszystkie składniki wlej do szklanego lub plastikowej butelki z atomizerem. Wrzaśnij przed każdym rozpyleniem.

Słów kilka o składnikach 🙂

Hydrolat oczarowy

“Oczar wirginijski – Hamamelis virginiana, Witch Hazel. […]. Zastosowanie: środek łagodzący podrażnienia skórne, szczególnie przy wrażliwości na różne składniki kosmetyczne, po depilacji lub goleniu. Poprawia ukrwienie skóry, ujędrnia i nadaje jej zdrowy koloryt.”*

Oczar wirginijski wykazuje działanie ściągające, hamujące miejscowe krwawienia i wydzielanie śluzowatych wydzielin oraz ograniczające miejscowe stany zapalne (w tym bąble na skórze po ukąszeniu owadów). **

Olejki eteryczne zaproponowane w przepisach zawierają składniki odstraszające insekty (komary i kleszcze). Są to surowce w 100% naturalne nie szkodzą więc Tobie i środowisku.

Olej rycynowy wspomaga leczenie infekcji i podrażnień skórnych. Działa przeciwbólowo i antybakteryjnie. Pomaga koić nieprzyjemne swędzenie. Ponadto nawilża i wzmacnia skórę.

Wypróbuj tych prostych przepisów i ciesz się pięknym latem bez ukąszeń 🙂

*M.Molski, Nowoczesna kosmetologia, Tom II, PWN, Warszawa, 2014, wyd.I, s.15-16
**Red.E.Lamer Zalewska, B.Kowal-Gierczak, J.Niedworok, Fitoterapia i Leki roślinne, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2007, 2017, wyd.I, s.188

Prezent od serca dla skóry… Na Dzień Matki zaopiekuj się jej naturalnym pięknem!

Nasze Kochane Mamy… Otaczają nas opieką od pierwszych chwil życia. Nic nie jest w stanie wynagrodzić ich trudu, trosk i ciężkiej pracy, którą włożyły w nasze wychowanie.

Co podarować Mamie w dniu jej święta? Może pomysł na zdrową pielęgnację i naturalne piękno? To nie musi być trudne! Jeżeli my (ich dzieci) pokochałyśmy  domowe kremy i sera – Mama też pokocha:) W końcu “geny nie idą w las”.

Podaruj Mamie prezent od serca dla skóry. Własnoręcznie wykonany kosmetyk – prosty i odżywczy. Bez pegów, parabenów, sls-ów, sztuczny i chemicznych dodatków.

Jej zdrowie jest dla Ciebie najważniejsze. Pokaż Mamie, że można pielęgnować skórę, cerę i włosy naturalnymi składnikami.

Jak zachęcić Mamę do naturalnej i zdrowej pielęgnacji?

Prezentem może stać się zdrowa rutyna pielęgnacyjna 🙂

Sprezentuj jej surowce, z których sama może stworzyć kosmetyk (albo zróbcie to razem!).

Możesz też ukręcić dla niej proste serum lub krem… Przeznaczone wprost dla jej skóry, którą znasz jak swoją.

Niech pozostanie młoda, piękna i zdrowa. 

 

Nasze małe inspiracje 🙂

Serum przeciwzmarszczkowe: połącz 0,5 łyżeczki kolagenu z 2 łyżkami żelu hialuronowego 3%, łyżeczką d-pantenolu i 2 łyżkami kwasu hialuronowego małocząsteczkowego w płynie. Dokładnie wymieszaj. Przechowuj w butelce z pipetą z ciemnego szkła. Aplikuj codziennie na noc, na oczyszczoną skórę twarzy i szyi.

Dwufazowe serum przeciwzmarszczkowe: Połącz w proporcji 1:1 żel hialuronowy 3% z olejem jojoba ekologicznym lub olejem z zarodków pszenicy. Wstrząśnij przed użyciem. Można stosować na dzień i na noc. Szczególnie polecane dla osób powyżej 50 roku życia.

Serum liftingujące: Połącz 0,5 łyżeczki mleczka pszczelego w płynie, 6 łyżeczek żelu hialuronowego 3%, 3,5 łyżeczki hydrolatu geraniowego i 0,5 łyżeczki ekstraktu z gotu koli w płynie. Przechowuj serum w butelce ciemnego szkła z pompką. Aplikuj kilka kropli na oczyszczoną twarz i szyję na noc.

Tonik antystarzeniowy: 0,5 szklanki hydrolatu z róży damasceńskiej połącz z 3 łyżkami stołowymi hydrolatu z zielonej herbaty, dodaj 0,5 łyżeczki Kolagenu S. Wstrząśnij przed użyciem. Stosuj rano i wieczorem.

Naturalne piękno czerpane ze źródeł Matki Natury…

Możecie też skomponować własny przepis 🙂

Wybierajcie z surowców o działaniu anti-aging

Poznaj też nasze typy na Dzień Matki:)

Pamiętaj, że najbardziej cieszą prezenty podarowane od serca.

 

Domowe kosmetyki do pielęgnacji skóry Dziecka – 100% naturalne!

Zadbaj o skórę Twojego Maleństwa w naturalnie!

Przygotuj swojemu Dziecku domowy kosmetyk do codziennej pielęgnacji. Bez sztucznych dodatków, peg-ów, parabenów… Tylko naturalne surowce.

Otocz opieką Tych, których kochasz najbardziej. Zobacz jakie to proste 🙂

Przedstawiamy Ci inspirację na 3 produkty do pielęgnacji skóry Maluszka: Balsam po kąpieli, Nawilżający krem do skóry i Oliwkę dla Niemowląt.

Przygotowanie ich jest dziecinnie proste 🙂 Zobacz i przekonaj się sama…

Szczególną opieką otocz skórę Maleństwa zaraz po kąpieli. Nałóż domowy krem na czystą skórę dziecka

Balsam dla Niemowląt (po kąpieli) DIY

Rozpuść wszystkie składniki w kąpieli wodnej. Przelej do słoiczka i pozostaw do wystygnięcia.

Gotowy balsam nakładaj na skórę Maluszka po kąpieli.

Intensywnie Nawilżający Krem do skóry Maluszka DIY

Połącz w kąpieli wodnej olej, wosk i masło. Wosk musi całkowicie rozpuścić się w tłuszczu. Pamiętaj, aby nie zagotować składników! Kiedy temperatura mieszanki trochę opadnie dodaj witaminę E. Przelej gotowy produkt do słoiczka lub opakowania. I gotowe! 🙂

Naturalne roślinne składniki pomogą zregenerować delikatną skórę dziecka.

Stosuj niewielką ilość balsamu na oczyszczona skórę dziecka. Produkt jest bardzo odżywczy, sprawdzi się jako balsam na odparzenia powstałe od pieluszki oraz łagodzi podrażnienia. Ochroni miejsca narażone na wilgoć (tłuszcze stworzą delikatną warstwę ochronną zapobiegającą odparowaniu wody), więc możesz posmarować nim buzię Dziecka.

Produkt zużyj  w przeciągu 6 miesięcy.

Oliwka dla Niemowląt DIY

Wszystkie oleje wymieszaj ze sobą. Dodaj Witaminę E. Przelej gotową oliwkę do butelki z ciemnego szkła. Stosuj na skórę maluszka wykonując delikatny masaż.

Dlaczego właśnie te składniki polecamy dla skóry Maluszka?

Naturalne surowce pomogą załagodzić podrażnienia pojawiające się na skórze Maluszka.

Masło Kakaowe

Zawiera naturalne antyoksydanty, witaminę E i sole mineralne, dzięki czemu pozostawia skórę elastyczną, gładką i nawilżoną. Ładnie wnika w skórę, chroni ją i wzmacnia.

Masło Shea 

Intensywnie nawilża i regeneruje. Sprawdza się na łagodzenie objawów wysypek i podrażnień. Osłania zarówno przed niepożądanymi skutkami działania słońca na skórę jak i przed zimnem i wiatrem. Dlatego możesz je stosować przez cały rok!

Ten wyjątkowy surowiec zawiera witaminę E, F oraz prowitaminę A. Znajdziesz w nim katechiny, które należą do najsilniejszych przeciwutleniaczy!

Olej z Nagietka Lekarskiego

Doskonały olej kojący i łagodzący. Chroni zarówno skórę Maluszka jak i młodej Mamy.

Olej z Nagietka łagodzący podrażnienia spowodowane otarciami, nadmiernym wiatrem, odmrożeniami, suchym powietrzem, ukąszeniami owadów. Pomaga w pielęgnacji skóry dotkniętej egzemą.

Nagietek w literaturze:

“W kosmetyce: – nagietek wchodzi w skład kremów i płynów do pielęgnacji skóry, maseczek, mleczek, balsamów – polecany jest do pielęgnacji cery zniszczonej, suchej i bardzo wrażliwej, przyspiesza regenerację, działa przeciwzapalnie, odżywczo – dodany do kąpieli likwiduje stany zapalne skóry, działa odprężająco – wchodzi w skład past do zębów, mydeł i szamponów.”*

Masło shea i olej z nagietka nawilżą i ochronią skórę.

Olej Jojoba

Olej Jojoba Złoty dzięki zawartości skwalenu i kwasu mirystnowego oraz budowie składników estrowych wosku, działa  przeciwzapalnie, antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Pomoże pozbyć się podrażnień na dziecięcej skórze,

Olej jojoba ma bardzo dobre powinowactwo do sebum, dzięki czemu skutecznie hamuje utratę wody przez skórę.

Olej Rycynowy

Olej rycynowy jest stosowany jako bezpieczny i naturalny lek na suchą skórę u niemowląt. Delikatny codzienny masaż z użyciem oleju rycynowego może zapewnić dziecku łagodzenie podrażnień.  Pomaga utrzymać skórę miękką i nawilżoną. Na skórze niemowląt często pojawiają się suche plamy, które olej rycynowy pomoże wyleczyć.

Olej ze Słodkich Migdałów

Olej Migdałowy jest bogaty w witaminę D, która przyspiesza proces regeneracji skóry oraz chroni ją przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Swoje właściwości nawilżające zawdzięcza bogactwu kwasów oleinowego i linolowego, które wspomagają skórę w walce ze starzeniem się.

Olej ten może być stosowany przez osoby z wrażliwa i alergiczną skórą. Dzięki swoim właściwościom regenerującym pomaga wyciszyć skórę ze stanami zapalnymi.

Przygotowanie domowego kosmetyku do pielęgnacji skóry Twojego Maleństwa zajmie Ci chwilę 🙂 Jego skóra będzie szczęśliwa…

Olej z Pestek Arbuza

Olej z Nasion Arbuza doskonale sprawdza się we wszelkich rodzajach produktów do pielęgnacji skóry z uwagi na wysoką zawartość (do 65%), kwasu linolowego omega-6 niezbędnego kwasu tłuszczowego. Ta cecha sprawia, że może być stosowany do każdego rodzaju skóry, nawet wrażliwej.

Doskonale sprawdza się jako olej do masażu dla Maluszków.

Olej Kokosowy

Zawiera bardzo dużo kwasów nasyconych, np.kwas laurynowy 50 – 57 %, który wspomaga skórę w regeneracji. Ma wysoką zawartość witaminy E.

 

*Drukort Magdalena (red.), Zioła z apteki natury. Polskie zioła dla zdrowia i urody, Poznań, Publicat S.A., 2012, s 116

 

Naturalne kosmetyki – początek mojej przygody. Historia Pani Justyny cz. II

Ekopielęgnacja to przygoda życia

Samodzielne przygotowanie kosmetyków jest fascynujące. To uczucie nie ustępującego odkrywania. Poznawanie zarówno samych składników, jak również możliwości i kombinacji w ich łączeniu. To co zaskoczyło mnie najbardziej to fakt, że te same składniki w różnych zestawach dają inne efekty, dzięki czemu można wykorzystać całe spektrum ich właściwości.

Kolory natury  

Można również szaleć z kolorami. Okazuje się, że kremy własnej produkcji wcale nie muszą być nudne. Dzięki niewielkiemu dodatkowi jakiegoś ekstraktu czy glinki, kosmetyk zaczyna być bardzo atrakcyjny wizualnie. Na przykład ekstrakt w proszku z pszenicy daje odcień zielony, ekstrakt z hibiskusaróżowy, a ekstrakt z czarnego bzu, w zależności od fazy (tłuszcz czy woda), od głębokiej maliny poprzez odcienie lila, natomiast ekstrakt z ginkgo biloba barwi kosmetyki w odcieniach od kremowego do ciemno beżowego. itd itd… Sami spróbujcie.

Olejki eteryczne nadadzą domowemu kosmetykowi zapach i właściwości odżywcze.

Zapachy natury

Decydujemy też o zapachu. Ja lubię naturalne aromaty płynące z natury i raczej preferuję ich wykorzystywanie. Gdy poznałam zapachy naturalnych maseł i olejów zaczęłam łączyć je w recepturach, tak aby nadać kosmetykom łatny aromat. Podam przykład: w kremie dla mojego męża użyłam między innymi masła kawowego, kakaowego oraz hydrolatu z neroli i na końcu dodałam kilka kropel wyciśniętego świeżego ogórka. To był strzał w dziesiątkę. Krem pachnie bardzo po męsku, wyraźnie czuć w nim nutę kawy i czekolady z odświeżającą nutą ogórka.  Oprócz wyjątkowego zapachu, odżywia, nawilża a  dzięki ogórkowy rozświetla cerę.

Warto się przełamać

Kiedy poczytałam sobie o olejkach eterycznych to trochę się przełamałam, bo wiele z nich wpływa na nasz organizm bardzo pozytywnie. Dlatego w kremach przygotowywanych dla moich bliskich od czasu do czasu zaszaleję i dodaję olejki eteryczne. Na przykład do kremów na noc dodaję olejek różany  i olejek geraniowy,  sprawdzają się w kosmetykach w kobiecej części rodziny. Działają tonizująco,  uspokajająco i relaksująco. Natomiast olejki z lawendy i paczuli lubiane przez męską część rodziny. Dodane do naturalnych maseł, jak wcześniej wspominałam, dają efekt doskonały. Jedynie w recepturach dla mojej siostry, która obecnie spodziewa się dziecka,  rezygnuję z dodatku olejków eterycznych oraz masła kawowego z uwagi na fakt iż kofeina i wszelkie aromaty mogą być obecnie dla niej zbyt drażniące. Niektóre olejki eteryczne, jak olejek pomarańczowy, cytrynowy, mogą wywoływać foto alergie i trwałe odbarwienie skóry. Dlatego w kremach, balsamach stosowanych na dzień nie ma ich w moich recepturach. Zwrócicie uwagę na to szczególnie w porze letniej.

Kosmetyki Pani Justyny nie tylko wyróżniają się składem i starannie stworzoną recepturą, ale również wyglądem 🙂

Tłoczone na zimno i bogate w substancje odżywcze podstawą fazy pierwszej

Do przygotowywania swoich kremów wykorzystuję masła i oleje nierafinowane, tłoczone na zimno, które posiadają najwięcej niezbędnych składników stymulujących skórę tj. NNKT, witaminy, aminokwasy i wiele innych cennych składników, które regulują poziom wody, mają pozytywny wpływ na produkcję kolagenu, odżywienie i zapewnienia odpowiedniego naprężenia oraz komfortu skórze. Ponadto działają ochronnie i wzmacniająco.

Faza wodna u mnie to zazwyczaj hydrolat roślinny np. hydrolat róży damasceńskiej, hydrolat zielonej herbaty, maliny czy neroli (a teraz ostrzę pazurki na geraniowy). Bardzo dobrze sprawdzają się także napary ziołowe. Dobieram odpowiednie zioła dla danej cery,  w tym również herbaty. Chętnie stosuję herbatę zieloną i białą. Zioła i herbaty parzę w wodzie demineralizowanej lub destylowanej. Nie używam wody kranowej. Hydrolaty i napary po połączeniu z roślinnymi ekstraktami w płynie lub w proszku dają super toniki i mgiełki, które doskonale nawilżają, tonizują i przygotowują skórę do dalszego zabiegu.

Składniki aktywne, jak ekstrakt z bzu czarnego, są istotnym elementem receptury kosmetyków.

Faza trzecia – moja ulubiona. To ten moment, kiedy można dołożyć do swojego kosmetyku substancji czynnych, czyli tych najbardziej drogocennych dla naszej skóry. Ja, z uwagi na posiadanie mieszanej cery, dodatkowo wrażliwej na czynniki zewnętrzne i z przebarwieniami, chętnie dokładam w fazie trzeciej oleje wrażliwe na temperaturę tj.: różany, z zarodków pszenicy, z nasion malin. Wzbogacam moje kosmetyki o sprawdzone ekstrakty roślinne tj. kasztanowca, pszenicy, ginkgo biloba. Testuje też nowe rozwiązania i do fazy trzeciej, zwanej także fazą C, włączam ekstrakty z czarnego bzu, kwiatu hibiskusa lub zielonej herbaty. Oczywiście nie dodaje wszystkich razem, raz jeden, kolejnym razem inny. Maksymalnie 2 ekstrakty. Na tym etapie tworzenia kremu chętnie dokładam również  Sorbitolu, NMF oraz witaminy.

Do gotowego wyrobu dodaję już na samym końcu naturalny środek konserwujący, by móc przechowywać kosmetyk w szafce, bez obawy jego zepsucia.

Część pierwszą tej historii znajdziesz tu 🙂 Następne już niedługo…

Naturalne kosmetyki – początek mojej przygody. Historia Pani Justyny cz. I

Zawsze podkreślamy, że w Calaya ważne jest inspirowanie… Chcemy zachęcać do naturalnej pielęgnacji, zdrowego stylu życia i otaczania siebie opieką. Dlatego tak nas cieszy, gdy możemy poznać bliżej nasze klientki. Jesteście naszą motywacją i inspiracją. Tak było z Panią Justyną, która zachwyciła nas domowymi kosmetykami i niesamowitym podejściem do naturalnej pielęgnacji. Po pierwszym kremie przeszła na zawodowstwo. Nie żartujemy!  Poprosiliśmy ją żeby sama się przedstawiła. Na pewno zainspiruje wiele z Was:) Tak jak nas…

Kosmetyki wykonane przez Panią Justynę zachwycają nie tylko składem i działaniem, ale wykonaniem:)

Witam, mam na imię Justyna. Chciałabym opowiedzieć Państwu o mojej przygodzie z tworzeniem własnych kosmetyków. To jest coś, co zupełnie odbiega od mojego zawodowego ukierunkowania i jest dla mnie nowe, odmienne i dalekie od tego czym zajmuję się na co dzień.

Jeszcze nie tak dawno myślałam, że wykonanie kremu wiąże się z posiadaniem specjalistycznej aparatury oraz składników, które są poza zasięgiem szarego człowieka. Nie wspomnę o tych magicznych recepturach, które powstają w tajnych laboratoriach i są tworzone przez wykwalifikowanych „doktorów” chemii. Miałam głębokie przekonanie, że mam kompetencje jedynie do „ukręcenia” kremu do tortu lub wykonanie lukru itd… Nie wyobrażałam sobie wtedy, że sama będę tworzyć receptury kremów, balsamów, kosmetyków do pielęgnacji ciała dla siebie i własnej rodziny.

Dziś wiem, że najważniejsze jest przełamanie swojego oporu przed nieznanym.  Odrzuciłam myślenie, że do wykonania kremu potrzebna jest specjalistyczna wiedza z dziedziny chemii. Ważny jest zapał oraz wiara w swoje siły. Zamiast specjalistycznego laboratorium – kuchnia i sprzęt gospodarstwa domowego.

Ekstrakt z kasztanowca okazał się idealnym składnikiem na ratunek cerze naczynkowej.

Zaczęło się… Moja przygoda z tworzeniem własnych kosmetyków zaczęła się … uwaga… w ekskluzywnej drogerii bardzo znanej marki zachodniej. Byłam tam z mamą i siostrą. Chciałyśmy spędzić wspólnie czas i przy okazji kupić sobie jakiś super kosmetyk. Oglądałyśmy kosmetyki, czytałyśmy etykiety. Jednak nic nas nie zachęciło. Na etykietach wielkie obietnice o cudzie upiększenia i odmłodzenia. Wiele z tych kosmetyków już sprawdziłyśmy i żaden nigdy nie spełnił naszych oczekiwań. Składy z tysiącem substancji, w tym konserwanty, silikony, parabeny a ważne i drogocenne składniki aktywne tak promowane i  reklamowane znajdowały się na szarym końcu składu.  W tak niewielkich ilościach, że pewnie nasza skóra nie doświadcza ich działania. Nie wspomnę już, że były też takie kosmetyki, które nie zawierały żadnych składników aktywnych.  Tamtego dnia wszystkie wyszłyśmy ze sklepu bez zakupów zarówno z uwagi na ceny jak i wątpliwą jakość. I wtedy właśnie pomyślałam sobie, że stanę na wysokości zadania i zrobię swoim dziewczynom super prezent, czyli super kosmetyk. Zbliżały się  urodziny mamy i siostry, więc moja motywacja była jeszcze większa.

Rozpoczęłam w internecie poszukiwania.  Godzinami czytałam opinie na temat różnych produktów i co? I dalej nic. A te ceny, za co???


Zmieniłam podejście
i postanowiłam zacząć poszukiwania od nazw składników, które znam i w które wierzę. Pierwszy przyszedł mi do głowy kasztanowiec – w końcu razem z mamą i siostrą walczymy z naczynkami. Wpisałam “kasztanowiec” w wyszukiwarkę. Na liście linków, oprócz mnóstwa informacji o jego właściwościach, trafiłam na suchy ekstrakt kasztanowca marki Calaya. Pod opisem produktu ujrzałam zakładkę przepisy i…  moje olśnienie doznane podczas zakupów w drogerii powróciło, tylko trochę w mocniejszej skali. – Tu moje odkrycie- “Tak! Mogę zrobić własny krem z wymarzonym składem!”. To mi się spodobało. Bardzo! Poczułam, że mogłabym wpłynąć na jakość własnego kosmetyku i w 100% samodzielnie decydować jaki powinien być. I tak to właśnie się zaczęło.

 

 

 

 

 

 

 

 

Własny, ale czy dobry? Wierzcie mi, że mimo odkrycia, że mogę sama wykonać krem, miałam wątpliwości, czy kosmetyk wykonany w warunkach domowej kuchni może dorównać kremom na sklepowych półkach. I co? I to był błąd. Z perspektywy dzisiejszej wiem, że samodzielnie zaprojektowany i wykonany krem wyprzedza te gotowe, “ekskluzywne” kremy  o tysiąc lat świetlnych. Dlaczego? Bo jest naturalny, skuteczny, wycelowany wpasowany ze składnikami w potrzeby skóry, dla której został pomyślany wykonany, bo to ja mam wpływ na skład, wiem co znajduje się w kremie, samodzielnie dopasowuję właściwości składników do typu cery/skóry, sama decyduję o zapachu, konsystencji, kolorze. Mogę zmieniać składniki, zastępować jeden drugim i za każdym razem dostarczać coraz to innych drogocennych substancji właściwych dla mojej skóry.

Najlepszy Cudowny jest fakt, że odkąd używam swoich kremów moja bardzo wrażliwa skóra jest stonowana, podrażnienia ustąpiły i jeszcze żaden naturalny składnik mnie nie uczulił.

Pani Justyna tworzy kremy, balsamy i mydła dla całej rodziny. Dba nie tylko o swoją skórę:)

Tak było przed erą domowych kosmetyków Bardzo dawno temu przestałam się malować, bo jak zrobić makijaż, gdy podkład się rozwarstwia i powstają plamy, które pogłębiają wrażenie zmęczonej cery (ten problem miałam w okolicach litery „T”). Poszłam nawet do kosmetologa prosić o radę i po odpowiedź na pytanie, gdzie leżą przyczyny mojego problemu? Usłyszałam, że źle dbam o cerę, używam niewłaściwych kremów, niedostosowanych do swojego wieku, które nadmiernie wysuszają moją skórę i wydziela się zbyt duża ilość sebum i to ono właśnie jest przyczyną problemów z rozwarstwianiem się podkładu. Dostałam listę „cudownych”, gotowych kosmetyków.  Pomogło? Nie. Problem nie ustąpił. Pogodziłam się z tym faktem i wmówiłam sobie, że taką mam urodę i już.

Domowe balsamy do ust – w 100% naturalne!

Moje sebum i makijaż mineralny lubią się

Kiedy robiłam swój pierwszy krem zastanawiałam się jak teraz „zachowa się moje sebum?” i czy będę mogła w końcu nałożyć jakiś super mineralny podkład z naturalnym filtrem ochronnym, bo właśnie taki mi się marzył z uwagi na moje naczynka. I tu znowu ogromne zaskoczenie. Po jakimś czasie używania swojego kremu, kupiłam puder marzeń i efekt był po prostu wow. Nic się nie rozwarstwia, cera pięknie się prezentuje, a moja wrażliwa skóra dodatkowo chroniona jest przed czynnikami zewnętrznymi. Kolejna moja obserwacja jest taka, że przez cały dzień w pracy w klimatyzowanych pomieszczeniach, często również w zmiennych warunkach (ciepło-zimno), cały czas towarzyszy mi uczucie komfortu i nawilżenia. Nie odczuwam już tego nieprzyjemnego przesuszenia lub nadmiernego błyszczenia się skóry w okolicach litery „T”.

O ekopielęgnacji jako przygodzie życia w następnym poście Pani Justyny 🙂

Olej żywokostowy – poznaj niezwykłą moc maceratu!

Powrót do natury to mantra naszych czasów. Szybki rozwój przemysłu, tempo życia oraz specjalistyczne badania naukowe “nawróciły” nas z powrotem na naturalne tory.

Wracamy do zdrowego, nieprzetworzonego jedzenia, szukamy produktów bez pestycydów z ekologicznych upraw. Dbamy o skórę naturalnymi kosmetykami zwracając szczególna uwagę, aby nie były testowane na zwierzętach. Szukamy przepisów naszych babć na maści, domowe lekarstwa i zioła. Sięgamy po składniki naturalne na różne dolegliwości.

Nowoczesność to miliony gadżetów ułatwiających nam życie, ale nie tylko… Nowoczesność to również poszanowanie i powrót do tradycji:)

Olej żywokostowy to obowiązkowa pozycja każdej domowej apteczki.

Potwierdza to popularność oleju żywokostowego. Jest to jeden z najczęściej wybieranych olejów Calaya. Olej żywokostowy jest polecany na bolące mięśnie, stłuczenia, bóle stawów. Ma nie tylko właściwości przeciwbólowe – gama jego zastosowań jest szeroka a wygodna forma olejowa umożliwia łatwą aplikację.

Żywokost – cudowne zioło

Jego nawa wskazuje na zastosowanie “żywi kości”. Od starożytności wierzono, że roślina ta pomaga na problemy z tkanką kostną – wspomagając ją w odbudowie. Żywokost był stosowany na bolące stawy, bóle kolan i stłuczenia. Używano go na opuchnięcia i podczas przyspieszenia regeneracji złamań kości. Pomagał na bóle kręgosłupa, bóle reumatyczne, czy rwę kulszową.

Skąd te właściwości? Żywokost zawiera duża ilość allantoiny, która przyspiesza regenerację komórek skóry działają również przeciwzapalnie. Żywokost zawiera kleje roślinne, które łagodzą, koją i uśmierzają ból a także garbniki (do 6,5%), które działają przeciwbakteryjnie i antyseptycznie.

Olej w ekopielęgnacji

Żywokost od wieków znany jest ze swoich właściwości przeciwbólowych i przyspieszających gojenie.

Stosując olej żywokostowy na skórę odczujesz jego rozgrzewające i pobudzające działanie. Warto wykorzystać jego właściwości w domowych preparatach antycellulitowych, ujędrniających skórę, czy w serach po oczy i do twarzy. Olej pomaga zredukować zmarszczki i pobudza mikrocyrkulację skóry. Stanie się dzięki niemu napięta, nawilżona i promienna.

Wyciąg z korzenie żywokostu łagodzi i regeneruje, dlatego sprawdza się w pielęgnacji suchej, wrażliwej, zniszczonej skóry. Wcierki z żywokostu można stosować na podrażnioną skórę głowy i suche oraz zniszczone włosy.


Domowy „must have”

Połącz olej żywokostowy z olejkiem eterycznym lub gotową mieszanką i wykonaj masaż bolących mięśni.

Macerat warto przygotować w domu i trzymać w apteczce:) Szczególnie, że za oknem już wiosna i zwiększy się nasza aktywność fizyczna. Ruch, mimo że bardzo zdrowy, powoduje urazy a częste treningi bolesne zakwasy i bóle mięśni. Olej żywokostowy to wymarzony olej bazowy do masażu. Wzbogać go dodatkowo olejkami eterycznymi z mięty pieprzowej, szałwii muszkatołowej, goździka, tymianku, czarnego pieprzu, oregano, majeranku lub gotową mieszanką Sportowy Mix czyli mieszanka olejków eterycznych o działaniu przeciwbólowym i relaksującym.

Najlepszym olejem żywokostowym jest macerat przygotowany samodzielnie. Znasz wszystkie składniki użyte do receptury i sam dozujesz ilość rośliny. Kontrolujesz też cały proces tworzenia:)

Macerat możesz go przygotowywać z samego korzenia klik lub liści klik oraz z obu surowców.

Oto propozycja:

  • 225 g liści
  • 112,5 g korzenia
  • 450 g oliwy z oliwek extra virgin

Korzenie pokrój na mniejsze kawałki, liście rozerwij ręcznie. Wszystko włóż do wyparzonego słoja i zalej oliwą. Pozostaw na 4 tygodnie. Przecedź i gotowe:)

Macerat doskonale nadaję się do masażu bolących mięśni, stawów, czy jako składnik domowych receptur kosmetycznych.

To przykład metody macerowania żywokostu na zimno. Jest jeszcze metoda na ciepło. O sposobach maceracji napiszemy w osobnym poście.

Polecamy nasze video o tym jak zrobić macerat żywokostowy z suszonego korzenia klik

Dla tych, którzy chcą szybko skorzystać z dobroczynnych właściwości oleju żywokostowego polecamy Olej żywokostowy – macerat Calaya. Można wzbogacić go mieszanką olejków eterycznym i zastosować w masażu mięśni lub spróbować w domowych recepturach pielęgnujących skórę.

Czas na powrót do Natury:)

Bibliografia: Drukort Magdalena (red.), Zioła z apteki natury. Polskie zioła dla zdrowia i urody, Poznań, Publicat S.A., 2012, s 184

Nawilżający Krem do golenia DIY


Nawilżona skóra po goleniu? Tak to możliwe. Zapomnij o piankach z drogerii, specjalnych preparatach zawierających SLS , które wysuszają skórę. Przygotuj domowy, nawilżający i w 100% naturalny krem do golenia!

Dlaczego warto samemu przygotować taki preparat? Po pierwsze – bo to takie to proste:) Po drugie – surowce dobrane do tej mieszanki zapewnią Twojej skórze nawilżenie, odżywienie i wspomogą ją w regeneracji. Skóra, nie będzie podrażniona jak po drogeryjnym kremie do golenia.

Masła i oleje, które dodasz do domowego kremu do golenia nawilżą i odżywia skórę. Unikniesz dzięki temu podrażnień:)

Dlaczego właśnie takie składniki?

  • Masło shea zapewnia skórze nawilżenie, ochronę i dawkę witamin (A, E). Działa łagodząco, wspomaga regenerację i chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników (dzięki zawartości katechinów – przeciwutleniaczy).
  • Olej kokosowy jest bogaty w kwas laurynowy (50-57%), który działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Zapewni skórze nawilżenie i regeneracje.
  • Mydło kastylijskie nada “poślizg” kosmetykowi. Jest naturalne, przyjemne w użyciu i może być stosowane nawet u posiadaczy skóry bardzo wrażliwej.
  • Miód nawilża łagodzi i przyspiesza gojenie.
  • Gliceryna wzmocni działanie nawilżające i zwiększa przenikanie składników odżywczych z maseł i olejów w głąb skóry.

W kremie do golenia nie ma wody, która mogłaby powodować namnażanie się bakterii.

Wypróbuj i pochwal się pięknymi nogami latem!

Krem możesz podzielić również ze swoim mężczyzną. Jego cera będzie Ci wdzięczna:)

Twój domowy krem do golenia zapewni Ci piękną i nawilżoną skórę – bez SLS, SLES i sztucznych dodatków.

​​Nawilżający Krem do golenia DIY

Przygotuj:

1/3 szklanki masła shea

4 łyżki oleju kokosowego

2,5 łyżki mydła kastylijskiego w płynie

1,5 łyżki gliceryny roślinnej

1,5 łyżki miodu (płynnego lub rozpuszczonego w kąpieli wodnej)

2,5 łyżeczki sody

Gotowym kremem możesz podzielić się ze swoim mężczyzną- jego cera go pokocha. Zaraź partnera miłością do naturalnej pielęgnacji:)

Wykonanie:

Rozpuść masło shea w kąpieli wodnej. W misce wymieszaj olej kokosowy, glicerynę i mydło kastylijskie w płynie. Do mieszanki wlej powoli masło shea, (delikatnie ubijaj trzepaczką lub rózgą:D). Mieszaj przez około minuty. Dodaj miód i sodę. Dobrze wymieszaj do połączenia się składników. Przelej do wyparzonego słoiczka.

Pozostaw gotowy produkt przez dobę w temperaturze pokojowej.

Przechowuj w łazience.

Termin ważności – ok. 2 miesiące.

Jak używać?

Zabierz krem pod prysznic:) W czasie kiedy będziesz się myła produkt pod wpływem ciepła stanie się bardziej miękki. Nałóż niewielką ilość kremu na skórę a następnie użyj maszynki do golenia.

Możesz również włożyć na chwilę słoik do ciepłej wody, aby zmiękczyć domowy kosmetyk:)

I gotowe! Gładkie i nawilżone ciało… naturalnie!

 

12 uścisków dziennie

„By przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie. By zachować zdrowie, trzeba ośmiu uścisków dziennie. By się rozwijać, trzeba dwunastu uścisków dziennie”.

To stwierdzenie znanej amerykańskiej psychoterapeutki  i pionierki terapii rodzinnej Virginii Satir.

Chcesz  zachować swoje zdrowie? Pragniesz realizować swoje plany? Tak bardzo Ci tego życzymy.

Każdego dnia wzbudzaj w sobie poczucie miłości do siebie i wdzięczność za to co doświadczasz, kim jesteś, co potrafisz, o czym marzysz…  

Zacznij dzień od miłości dla siebie.

Każdego dnia, nie tylko w Walentynki, życzymy Tobie:

12 spojrzeń w lustro.  „Mhmm… Podobasz mi się. Fajnie dziś wyglądasz. “

12 myśli o sobie.  ”Lubię Cię. Kocham Cię. Uwielbiam tak. Podziwiam Cię”

12 cykli po minimum 1 minucie oddechu przeponowego by dotlenić ciało, uwolnić toksyny z organizmu i zrelaksować umysł.

12 zapisanych powodów w Dzienniczku Wdzięczności, które sprawiają, że czujesz wdzięczność. „Dziękuję za… Jestem wdzięczna za…” Zapisuj tam również negatywne doświadczenia, dzięki którym poznałaś swoja siłę i nauczyłaś się radzić z trudnymi wyzwaniami.

12 minut x 2 dziennie ruchu na świeżym powietrzu, gdy tętno podwyższone a buzia rozpromieniona. Spacer, berek z dziećmi na placu zabaw, marsz po lesie z audiobookiem.

12 minut tańca przy ulubionej muzyce.

Poczujesz miłość i szczęście poprzez bliskość z innymi ludźmi.

12 minut troski o swoja skórę (takie minimum)  – demakijaż, masaż twarzy, nałożenie kremu lub serum. Masaż głowy, odżywka, rozczesywanie.

12 pocałunków z bliskimi.

12 uścisków dziennie.

Miłość to cudowna siła, zdolna pokonać wiele przeciwności. Bliskość to najlepszy suplement, zwiększający odporność organizmu, łagodzący stres i zmęczenie.

« Older posts