Naturalnie i z pasją...

Inspirujemy (się) !

Kategoria: Inspiruję się

Naturalne kosmetyki – początek mojej przygody. Historia Pani Justyny cz. I

Zawsze podkreślamy, że w Calaya ważne jest inspirowanie… Chcemy zachęcać do naturalnej pielęgnacji, zdrowego stylu życia i otaczania siebie opieką. Dlatego tak nas cieszy, gdy możemy poznać bliżej nasze klientki. Jesteście naszą motywacją i inspiracją. Tak było z Panią Justyną, która zachwyciła nas domowymi kosmetykami i niesamowitym podejściem do naturalnej pielęgnacji. Po pierwszym kremie przeszła na zawodowstwo. Nie żartujemy!  Poprosiliśmy ją żeby sama się przedstawiła. Na pewno zainspiruje wiele z Was:) Tak jak nas…

Kosmetyki wykonane przez Panią Justynę zachwycają nie tylko składem i działaniem, ale wykonaniem:)

Witam, mam na imię Justyna. Chciałabym opowiedzieć Państwu o mojej przygodzie z tworzeniem własnych kosmetyków. To jest coś, co zupełnie odbiega od mojego zawodowego ukierunkowania i jest dla mnie nowe, odmienne i dalekie od tego czym zajmuję się na co dzień.

Jeszcze nie tak dawno myślałam, że wykonanie kremu wiąże się z posiadaniem specjalistycznej aparatury oraz składników, które są poza zasięgiem szarego człowieka. Nie wspomnę o tych magicznych recepturach, które powstają w tajnych laboratoriach i są tworzone przez wykwalifikowanych “doktorów” chemii. Miałam głębokie przekonanie, że mam kompetencje jedynie do “ukręcenia” kremu do tortu lub wykonanie lukru itd… Nie wyobrażałam sobie wtedy, że sama będę tworzyć receptury kremów, balsamów, kosmetyków do pielęgnacji ciała dla siebie i własnej rodziny.

Dziś wiem, że najważniejsze jest przełamanie swojego oporu przed nieznanym.  Odrzuciłam myślenie, że do wykonania kremu potrzebna jest specjalistyczna wiedza z dziedziny chemii. Ważny jest zapał oraz wiara w swoje siły. Zamiast specjalistycznego laboratorium – kuchnia i sprzęt gospodarstwa domowego.

Ekstrakt z kasztanowca okazał się idealnym składnikiem na ratunek cerze naczynkowej.

Zaczęło się… Moja przygoda z tworzeniem własnych kosmetyków zaczęła się … uwaga… w ekskluzywnej drogerii bardzo znanej marki zachodniej. Byłam tam z mamą i siostrą. Chciałyśmy spędzić wspólnie czas i przy okazji kupić sobie jakiś super kosmetyk. Oglądałyśmy kosmetyki, czytałyśmy etykiety. Jednak nic nas nie zachęciło. Na etykietach wielkie obietnice o cudzie upiększenia i odmłodzenia. Wiele z tych kosmetyków już sprawdziłyśmy i żaden nigdy nie spełnił naszych oczekiwań. Składy z tysiącem substancji, w tym konserwanty, silikony, parabeny a ważne i drogocenne składniki aktywne tak promowane i  reklamowane znajdowały się na szarym końcu składu.  W tak niewielkich ilościach, że pewnie nasza skóra nie doświadcza ich działania. Nie wspomnę już, że były też takie kosmetyki, które nie zawierały żadnych składników aktywnych.  Tamtego dnia wszystkie wyszłyśmy ze sklepu bez zakupów zarówno z uwagi na ceny jak i wątpliwą jakość. I wtedy właśnie pomyślałam sobie, że stanę na wysokości zadania i zrobię swoim dziewczynom super prezent, czyli super kosmetyk. Zbliżały się  urodziny mamy i siostry, więc moja motywacja była jeszcze większa.

Rozpoczęłam w internecie poszukiwania.  Godzinami czytałam opinie na temat różnych produktów i co? I dalej nic. A te ceny, za co???


Zmieniłam podejście
i postanowiłam zacząć poszukiwania od nazw składników, które znam i w które wierzę. Pierwszy przyszedł mi do głowy kasztanowiec – w końcu razem z mamą i siostrą walczymy z naczynkami. Wpisałam “kasztanowiec” w wyszukiwarkę. Na liście linków, oprócz mnóstwa informacji o jego właściwościach, trafiłam na suchy ekstrakt kasztanowca marki Calaya. Pod opisem produktu ujrzałam zakładkę przepisy i…  moje olśnienie doznane podczas zakupów w drogerii powróciło, tylko trochę w mocniejszej skali. – Tu moje odkrycie- “Tak! Mogę zrobić własny krem z wymarzonym składem!”. To mi się spodobało. Bardzo! Poczułam, że mogłabym wpłynąć na jakość własnego kosmetyku i w 100% samodzielnie decydować jaki powinien być. I tak to właśnie się zaczęło.

 

 

 

 

 

 

 

 

Własny, ale czy dobry? Wierzcie mi, że mimo odkrycia, że mogę sama wykonać krem, miałam wątpliwości, czy kosmetyk wykonany w warunkach domowej kuchni może dorównać kremom na sklepowych półkach. I co? I to był błąd. Z perspektywy dzisiejszej wiem, że samodzielnie zaprojektowany i wykonany krem wyprzedza te gotowe, “ekskluzywne” kremy  o tysiąc lat świetlnych. Dlaczego? Bo jest naturalny, skuteczny, wycelowany wpasowany ze składnikami w potrzeby skóry, dla której został pomyślany wykonany, bo to ja mam wpływ na skład, wiem co znajduje się w kremie, samodzielnie dopasowuję właściwości składników do typu cery/skóry, sama decyduję o zapachu, konsystencji, kolorze. Mogę zmieniać składniki, zastępować jeden drugim i za każdym razem dostarczać coraz to innych drogocennych substancji właściwych dla mojej skóry.

Najlepszy Cudowny jest fakt, że odkąd używam swoich kremów moja bardzo wrażliwa skóra jest stonowana, podrażnienia ustąpiły i jeszcze żaden naturalny składnik mnie nie uczulił.

Pani Justyna tworzy kremy, balsamy i mydła dla całej rodziny. Dba nie tylko o swoją skórę:)

Tak było przed erą domowych kosmetyków Bardzo dawno temu przestałam się malować, bo jak zrobić makijaż, gdy podkład się rozwarstwia i powstają plamy, które pogłębiają wrażenie zmęczonej cery (ten problem miałam w okolicach litery “T”). Poszłam nawet do kosmetologa prosić o radę i po odpowiedź na pytanie, gdzie leżą przyczyny mojego problemu? Usłyszałam, że źle dbam o cerę, używam niewłaściwych kremów, niedostosowanych do swojego wieku, które nadmiernie wysuszają moją skórę i wydziela się zbyt duża ilość sebum i to ono właśnie jest przyczyną problemów z rozwarstwianiem się podkładu. Dostałam listę “cudownych”, gotowych kosmetyków.  Pomogło? Nie. Problem nie ustąpił. Pogodziłam się z tym faktem i wmówiłam sobie, że taką mam urodę i już.

Domowe balsamy do ust – w 100% naturalne!

Moje sebum i makijaż mineralny lubią się

Kiedy robiłam swój pierwszy krem zastanawiałam się jak teraz “zachowa się moje sebum?” i czy będę mogła w końcu nałożyć jakiś super mineralny podkład z naturalnym filtrem ochronnym, bo właśnie taki mi się marzył z uwagi na moje naczynka. I tu znowu ogromne zaskoczenie. Po jakimś czasie używania swojego kremu, kupiłam puder marzeń i efekt był po prostu wow. Nic się nie rozwarstwia, cera pięknie się prezentuje, a moja wrażliwa skóra dodatkowo chroniona jest przed czynnikami zewnętrznymi. Kolejna moja obserwacja jest taka, że przez cały dzień w pracy w klimatyzowanych pomieszczeniach, często również w zmiennych warunkach (ciepło-zimno), cały czas towarzyszy mi uczucie komfortu i nawilżenia. Nie odczuwam już tego nieprzyjemnego przesuszenia lub nadmiernego błyszczenia się skóry w okolicach litery “T”.

O ekopielęgnacji jako przygodzie życia w następnym poście Pani Justyny 🙂

Zapraszamy do śledzenia nas na:
error

Dlaczego naturalne-piekno.pl to pierwszy w Polsce sklep psychokosmetyczny?

Synonim słowa naturalny to: autentyczny, prawdziwy, nieudawany, szczery.

Taki będzie ten post. Bardzo osobisty, opowiadający prawdziwą historię. Taka jestem, naturalna.

Kobieta jest piękna, kiedy czuje się szczęśliwa. Ja jestem szczęśliwa w górach.

Nazywam się Małgorzata Figura, jestem właścicielem sklepu www.naturalne-piekno.pl oraz firmy Calaya. Mam 31 lat. Z wykształcenia jestem psychologiem. Z pasji i miłości do siebie mamą dwóch cudownych córek.  Jestem otwartą na nowe doświadczania kobietą i podróżniczką. Bardzo lubię ludzi. Gdy chodzę po ulicach uśmiecham się i czuję wdzięczność, że jestem częścią większej społeczności, dziękuję za zdobycze techniki, nauki, medycyny, które dziś sprawiają, że moje życie jest łatwiejsze, przyjemniejsze w porównaniu do życia naszych przodków. Uwielbiam Matkę Naturę i czas spędzany na jej łonie: morza, góry, jeziora, lasy, pola pełne traw i domowy ogród.  Jestem ciekawa świata, i czuję, że urodziłam się po to by być w drodze. Uważam, że życie to podróż, więc żyję podróżując: czasem realnie, czasem placem po mapie. Czasem do lasu obok domu, czasem do Indii.

Jak to się stało, że pani psycholog zajmuje się naturalnymi składnikami kosmetyków? Na pomysł wpadł Przemek, mój ówczesny mąż. Studiował farmację, interesował się ziołolecznictwem, rozwijał swój projekt magicznyogrod.pl. W trakcie podróży do Maroko odwiedziliśmy małą spółdzielnię, w której tłoczono olej arganowy. Zobaczyliśmy cały proces od początku do końca: drzewa arganowe, na które się wspinaliśmy (już wtedy budziła się nasza miłość do wspinaczki:), transport orzechów, ręczne czyszczenie i rozbijanie, tłoczenie.

To tutaj zaczyna się historie naturalnego piękna.

To tutaj zaczyna się historia naturalnego piękna.

Poczułam zachwyt patrząc na pracę uśmiechniętych kobiet, siedzących w kręgu, rozmawiających na temat codzienności. Ten widok to był dla mnie uosobieniem czerpania z natury: z szacunkiem do niej i pokorą: bez użycia maszyn, tylko siła ludzkich rąk i ducha. Z perspektywy czasu myślę, że tam właśnie zobaczyłam naturalne piękno. Kobiety, natura, siła, społeczność.

Zachwycił mnie ten obraz – naturalne piękno kobiet, ich zaangażowanie w pracę.

Razem z Przemkiem założyliśmy w 2008 roku sklep www.naturalne-piekno.pl. Naturalne oleje, masła, glinki, które pojawiły się w ofercie, miały pomagać wydobywać naturalne piękno z każdej z nas.

Na początku w ofercie były tylko naturalne składniki kosmetyków. Sklep ewaluował przez lata w projekt pt. naturalne-piekno.pl, ale o tym za chwilę.

Mój świat, moje niebo.

W czasie gdy powstał sklep zaczynał się ogromny boom na naturalną pielęgnację. Świetna wymiana doświadczeń na forach, dzielenie się nowinkami, polecanie sobie ekstraktów i substancji aktywnych.  Doskonalenie się w temacie wymagało oczywiście zaangażowania i czasu, a ja w 2009 roku zostałam mamą. I to się stał wówczas mój priorytet: rodzina i córka Nadia. Cieszyłam się, że mogę pracować w domu, rozmawiać z klientkami w trakcie karmienia piersią czy spacerów z małą 🙂 W 2011 urodziłam drugą córkę Milenę. Mój priorytet zyskał więc na sile, a czas na rozwijanie oferty sklepu było coraz mniej.

 Rok 2013 rozpoczęłam decyzją “Mama wraca do pracy”. Dla dziewczynek otworzył się nowy etap w życiu – przygoda z przedszkolem – a ja miałam więcej czasu na pracę. Ale co się okazało?  Konkurencja oczywiście nie próżnowała w czasie, gdy ja byłam na urlopie macierzyńskim i wychowawczym. Sklep naturalne-piekno.pl, będący w roku 2008 jednym z 3 sklepów z naturalnymi surowcami kosmetycznymi, w roku roku 2013, był już jednym z 20 sklepów o podobnym asortymencie. Zmiana była widoczna niestety po ilości klientów. Dopadła mnie  wówczas refleksja, wątpliwość, która brzmiała mniej więcej tak: chyba zaprzepaściłam szansę by naturalne-piekno.pl i produkty Calaya były znaną i docenianą marką.

Wzięłam jednak oddech i popatrzyłam na moje życie. Powiedziałam sobie: zobacz co zyskałaś. Cudowny czas uważnego towarzyszenia córkom w pierwszych latach życia. Bezcenne.
Dziś wiem, że w życiu wszystko dzieje się we właściwym czasie i akceptuję to co spotykam w mojej życiowej podróży. A w 2013 roku spotkało mnie jedno z najtrudniejszych wydarzeń w moim życiu, czyli rozpad mojego małżeństwa i rozwód. Oznaczało to utratę wartości jaką była pełna rodzina. Nadszedł czas kryzysu życiowego, okupionego depresją. W czasie kryzysu często podejmujemy złe decyzje, wybieramy do współpracy niewłaściwych ludzi. Niestety ja też tego doświadczyłam. Umowa, jaką podpisałam z informatykiem, gdy zlecałam wykonania nowego sklepu internetowego, okazała się bardzo niekorzystna dla mnie, co wiązało się z dużymi startami finansowymi i wykonaniem projektu niezgodnie z wytycznymi. Uruchomienie nowego sklepu internetowego opóźniło się więc o ponad rok, o czym niektórzy z Was już słyszeli w rozmowie z nami, gdy tłumaczyliśmy i przepraszaliśmy za błędy wyskakujące na starej wersji sklepu.

Jako psycholog powiem Wam, że jeżeli spotyka Was trudne wydarzenie, to nie wymagajcie od siebie za wiele, otaczajcie się opiekę, pomóżcie otoczyć się opieką przez innych, przyjmijcie wsparcie. Jetem bardzo wdzięczna wszystkim bliskim mi osobom za ich obecność w moim życiu. Moim pracownikom za ich zaangażowanie i sumienność. Jestem wdzięczna sobie, że przetrwałam i dziś z radością patrzę na świat, mam zaufanie do siebie i swoich pomysłów. 

naturalna ja :)

naturalna ja 🙂

A mój plan to rozwój projektu pt. naturalne-piekno.pl jako pierwszego w Polsce sklepu psychokosmetycznego. Dodam ciekawostkę, że w kilkanaście miesięcy temu, niesiona na fali obaw, czy dam radę przetrwać na rynku, rozważałam zmianę nazwy sklepu na bardziej trendy. Miała być krótszą i zgodna z wytycznymi specjalistów od e-commerce. Zostałam jednak przy naturalne-piekno.pl z czego się bardzo cieszę.

W 2015 roku dodaliśmy hasło promujące naszą misję: otaczamy opieką. Razem z współpracującą z nami w tamtym czasie Pauliną Czarszką skupiliśmy się na otoczeniu opieką potrzeb naszych klientek, pomocy w diagnozie ich cery i doborze składników kosmetyków. Uruchomiliśmy zaawansowaną wyszukiwarkę po filtrach, dostępną w kategoriach surowce naturalne. Rozszerzyliśmy ofertę o zdrową żywność i superfoods, które sprzyjają zachowaniu zdrowego wyglądu skóry.

Przygotowujemy teraz małą metamorfozę. Już niedługo nowe logo naturalnego-piekna.pl wraz hasłem będącym kwintesencją naszej misji: Tu otaczamy opieką ciało, umysł, piękno, pasję. Tak! Nie myślę o naturalne-piekno.pl jako o zwyczajnym sklepie internetowym. To projekt psychokosmetyczny. To połączanie mojej miłości do ludzi, do Was, chęci wspierania Was i pomagania, by żyło się Wam lepiej z przekonaniem, że natura jest najlepszym specjalistą w dziedzinie pielęgnacji skóry. Psychokosmetyka to dziedzina, która łączy ze sobą wiedzę, z zakresu kosmetyki i naturalnej pielęgnacji z wiedzą psychologiczną. To pojęcie jest bliskie (może też być synonimem) kosmetyki holistycznej. Ważne, żebyśmy każdego dnia zajmowały się tym co na zewnątrz, wybierając naturalne domowe kosmetyki,  i tym co wewnątrz – swoimi emocjami, przekonaniami, poczuciem własnej wartości. Połączenie tych dwóch perspektyw da najlepsze rezultaty.  Chcę, żebyście uwierzyły, że jesteście piękne, cudowne, niepowtarzalne. Otoczyły siebie opieką, zaufały, że to Wy najlepiej znacie swoje potrzeby, nie firmy kosmetyczne czy panie w drogerii. Więcej o naszym projekcie psychokosmetycznym w kolejnych postach. A także o tym dlaczego Calaya nie produkuje kosmetyków.

Dziękuję, że jesteście ze mną, z nami! 🙂

 

Zapraszamy do śledzenia nas na:
error
Facebook
YOUTUBE
PINTEREST
INSTAGRAM